sobota, 19 stycznia 2013

Kasza

Mieliśmy ostatnio z chłopcami dzień kaszy. Nie, nie obchodziliśmy jednego z tych dziwacznych świąt, które ostatnio są takie modne. Po prostu uczyliśmy się o różnych kaszach. Wyszły nam bardzo fajne zajęcia, ale po kolei...
Przygotowałam malutkie słoiczki napełnione kaszą, które pokazywałam chłopcom i omawiałam. Była kasza: manna, jaglana, gryczana, kukurydziana, jęczmienna drobna i pęczak. Rozmawialiśmy o tym: co to jest kasza? Jak i z czego powstaje? Potem chłopcy mogli, jeśli chcieli wysypać kaszę z wybranego słoiczka i zbadać jak wygląda, jaki ma kolor, zapach, jaka jest w dotyku. Dowiedziałam się, m.in.że kasza kukurydziana jest "jak złoto" (Mikołaj) a kasza manna "jak chmurki" (Dominik). Bardzo im się to zadanie podobało a w pewnym momencie spontanicznie przerodziło się w ćwiczenia praktyczne dnia codziennego.

Dominik wsypuje łyżeczką...
...Mikołaj woli inny sposób ;-)

Potem dopasowywanie słoiczków z kaszą do zdjęcia zboża, z którego dana kasza powstała. Szkoda, że nie miałam prawdziwych kłosów - musimy wrócić do tej zabawy w lecie!

Muszę powiedzieć, że byłam zaskoczona zainteresowaniem jaki ten temat wzbudził u chłopców. Totalnie skupieni na tym co im pokazuję i mówię - kocham takie chwile ;-) A oni w końcu wiedzą z czego mama gotuje grysik, którą kaszę można zjeść z mlekiem na śniadanie a którą wsypiemy do krupniku.

Było też pisanie (Mikołaj) oraz naklejanie i liczenie sylab dla Dominika. Dwustronną taśmą przymocowałam do kartki trochę kaszy, makaronu i ryżu i karta pracy gotowa ;-)

praca Mikołaja

praca Dominika w trakcie

Potem Mikołaj uzupełniał słowa w starym, polskim wierszyku "kipi kasza,kipi groch" - napisałam ten wierszykzostawiając luki w każdym miejscu, gdzie pojawiało się słowo "kasza". Przy okazji ćwiczyliśmy prawidłową wymowę głoski "sz".

Myślałam o zrobieniu obrazków z różnych rodzajów kaszy, ale żal mi było zmarnować tyle dobra. W zamian chłopcy przygotowali kaszę jaglaną zapiekaną z jabłkami.To była dopiero frajda - nie pomaganie mamie ale samodzielne gotowanie. Chłopcy sami myli i przyprawiali kaszę, kroili jabłka, układali w naczyniu żaroodpornym... miło było patrzeć jak chętnie razem pracowali. A ja wyjątkowo dobrze zniosłam degradację z szefowej kuchni na podkuchenną ;-)




Niestety nie mam zdjęcia gotowej potrawy, ale i tak nie oddałoby smaku. Wierzcie mi - było pyszne!
Chyba muszę ich częściej wpuszczać do kuchni ;-)

8 komentarzy:

  1. też chce takiej degradacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. może kiedy potrzebujesz też czasu, by Maleństo przytulić, to możesz Chłopakom całą kuchnię oddać ;) ja tam marzę o sytuacji, gdy moje Chłopaki przejmują kuchnię nie na moment, a na wieczne nieoddanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłoby fajnie jakby sami gotowali ;-) jest na co czekać!

      Usuń
  3. Jaką Ty jesteś dzielną mamą, Magdo! Szacunek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;-) dziękuję. Miło przeczytać taki komentarz, zwłaszcza od jeszcze dzielniejszej mamy (przeczytałam cały Twój blog i jestem pod wrażeniem)

      Usuń
  4. My też uwielbiamy kaszę jaglaną!I może nawet na Dzień Kaszy się skusimy?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, my tamtego dnia jedliśmy na obiad krupnik a na kolację kaszę kukurydzianą na mleku - to był naprawdę dzień kaszy ;-)
      życzę Wam smacznego ;-)

      Usuń