piątek, 22 lutego 2013

Nauka czytania - wracamy na start

Dominik uczy się czytać. Chętnie. Lubi nasze sylabowe zabawy i mimo trudności jaką sprawia mu nauka czytania jest to dla niego przyjemna zabawa. Ostatnio wydawało się, że coś drgnęło i ruszymy z kolejnymi sylabami z kopyta. Niestety, tak się nie stało. W końcu frustracja spowodowana niekończącym się myleniem sylab osiągnęła poziom krytyczny i podjęłam decyzję: wracamy do pierwszych sylab i nie pójdziemy dalej dopóki Dominik nie będzie ich znał śpiewająco. Ogłosiłam krótką przerwę, powyciągałam z szafy pomoce do nauki czytania sylab ze spółgłoską "P" i zabraliśmy się do pracy/zabawy. Było fajnie ;-) I Dominik znów się uśmiechał, bo ani razu się nie pomylił.


O naszych zabawach z pierwszymi sylabami możecie przeczytać TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.

15 komentarzy:

  1. u nas utknęliśmy na dwuznakach :) i rzeczywiście świetną metodą na powtarzającą się frustrację z robienia błędów jest ...sukces :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda - nic tak nie zwiększa motywacji do dalszej pracy jak poczucie sukecesu ;-)

      Usuń
  2. Dobrze zrobiłaś. Zawsze zaczynaj zajęcia od tego, co Dominik zna.
    Magdo, próbowałaś na znanych sylabach i samogłoskach poćwiczyć pamięć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, to świetny pomysł z ćwiczeniami pamięci na sylabach - nie wiem czemu tego nie robiliśmy (ćwiczyliśmy na obrazkach) ale od poniedziałku zaczniemy! Dziękuję za podpowiedź ;-)

      Usuń
  3. To nie jest standardowe ćwiczenie;-) ja mam bardzo pozytywne doświadczenia z tym ćwiczeniem. Daj znak czy zadziałało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zrób pierwsze sylaby na przyklejanych karteczkach i niech synek szuka w domu przedmiotów, które się zaczynają na te sylaby. Będzie trochę biegania, trochę szukania, a trochę czytania :-)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moim synku przetestował to niestety tata...i wynik był taki, że jak widział sylabę, to "czytał" ja jako ten wyraz... np. widział PA - czytał "PAPUGA!", LA - "LALA". Więc zakazałam szybko, jak odkryłam. To zależy od wieku dziecka i rozwoju innych ogólnych funkcji, dla małych nie!

      Usuń
    2. Kalino, dziękuję za podpowiedź zabawy. Skorzystamy z niej gdy Dominik będzie trochę starszy, bo na razie ma zbyt duże problemy z czytaniem i efekt mógłby być taki o jakim napisała Ela...
      pozdrawiam serdecznie ;-)

      Usuń
    3. A dzięki sylabkom trafiłam na blogi Kaliny! Super!

      Usuń
  5. Magda, mam pytanie odnośnie tej metody sylabowej. Wszystko ok., jedną mam tylko wątpliwość - w książeczkach p. Cieszyńskiej chyba wystepują tylko duże litery. Ty na zakrętkach tez masz drukowane, a ja gdzieś czytałam ( nie wiem gdzie i do jakiej to metody było, ale zapamiętałam), że jak uczyć dziecko czytać to tylko na małych literach, bo tych jest po prostu w tekście wiecej niz dużych, które wyst. tylko na początku zdania. Co ty na to? A może wiesz, czy sama autorka książeczek coś na ten temat mówi? Bede wdzięczna za pomoc.
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  6. w metodzie symultaniczno-sekwencyjnej uczy się dzieci czytania wielkimi literami bo ich percepcja jest łatwiejsza (zwłaszcza dla małych dzieci oraz dzieci z problemami). Słyszałam też głosy żeby uczyć małych liter, ale do mnie nie przemawia argument, że w książkach jest taki druk. Przecież dziecko gdy się uczy czytać, czyta specjalnie przygotowane teksty a nie normalne książeczki. Dzieci, które nauczyły się czytać metodą prof. Cieszyńskiej, same zaczynają rozpoznawać "normalne" litery - mogę to potwierdzić na przykładzie mojego Mikołaja.

    P.S. jeśli masz książeczki Kocham czytać, to w paczce z nimi powinien być przewodnik dla rodziców Kocham uczyć czytać i tam jest to wyjaśnione

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Magda dobrze wyjaśnia. Małe litery są o wiele trudniejsze w percepcji - dziecko musi zapamiętać więcej cech charakterystycznych,literki są bardziej zróżnicowane. Tu nie chodzi o ilość tekstów napisanych na świecie - bo przecież Hamleta nie będziemy czytać z trzyletnim dzieckiem. A uczenie tak małego brzdąca i małych i dużych to za wielkie wyzwanie - nie ma co utrudniać. Przykład Mikołaja potwierdza doświadczenia terapeutów Szkoły (Metody) Krakowskiej, że dzieci same przechodzą na małe litery w odpowiednim dla nich czasie.

      Usuń
  7. Też ćwiczę czytanie sylabowe z Emilem. Polecam "Uczę się czytać z rodzicami" wydawnictwa Nasza szkoła. Stasiu na tym szlifował czytanie i teraz też kupiłam Emilowi i ruszył z kopyta z czytaniem.

    OdpowiedzUsuń
  8. dzięki, sprawdzę sobie czy nam będzie pasować ta książka

    OdpowiedzUsuń