sobota, 9 lutego 2013

Nauka pisania - pisanie z pamięci

Nasz unschooling przeszedł  do historii i zaczęliśmy już codzienne zajęcia. Dużą wagę przywiązuję do pisania Mikołaja, staram się urozmaicić te żmudne ćwiczenia, choć przyznaję, że czasami muszę się nasłuchać protesów. Początkowo Mikołaj głównie przepisywał wyrazy i zdania, ale zauważyłam, że pomimo wielokrotnych powtórzeń, pisząc "z głowy" te same wyrazy, popełniał błędy. Zaczęliśmy więc pisanie z pamięci - najpierw pojedynczych wyrazów, potem prostych zdań. Forma tych ćwiczeń wciąż się zmienia, dlatego dziś dla przykładu prezentuję nasze pisanie w minionym tygodniu.

W poniedziałek Mikołaj miał podpisać nazwy zwierząt na planszy pożyczonej z gry Alfabet. Do podpisania używał naszego ruchomego alfabetu. Potem musiał ręcznie napisać te same wyrazy, ale z pamięci - słowa ułożone z alfabetu zasłoniliśmy kartką.


We wtorek atrakcja: plastikowe figurki zwierząt! Przy okazji można się trochę pobawić ;-) Mikołaj miał napisać na kartce nazwy zwierząt a kontrolą błędu była jego praca z poprzedniego dnia.


Ponieważ wtorkowe pisanie poszło gładko, nadszedł czas na coś trudniejszego. W czwartek Mikołaj miał do napisania dwa zdania: "Słoń pije wodę" oraz "Ryba pływa w jeziorze".


W piątek jedno zdanie, ale za to złożone ;-) "Ryba pływa w jeziorze a Mikołaj pływa w morzu".


Pisanie z pamięci daje rewelacyjne efekty. Przepisując Mikołaj skupiał się tylko na pisanej literze, pisząc z pamięci musi odtworzyć w głowie kolejność poszczególnych liter, ucząc się poprawnej pisowni. Oczywiście to nie jest tak, że Mikołaj widzi tekst raz a potem pisze. W trakcie pisania pokazuję mu tekst tyle razy ile potrzebuje, pilnuję tylko aby nie przepisywał. Pisze tylko gdy kartka ze wzorem jest zasłonięta.
Ponieważ Mikołaj lubi urozmaicone zadania (zwłaszcza te trudne) z pewnością za jakiś czas nasze ćwiczenia zmienią swoją formę. Jednak pisanie z pamięci zostanie z pewnością.

P.S. Wiem, że w tygodniu istnieje jeszcze środa, ale dla nas jest to dzień zajęć pozadomowych i wtedy Mikołaj nie musi pisać. Przynajmniej nie ze mną;-)

16 komentarzy:

  1. Jesteś dla mnie źródłem inspiracji. Chciałam Ci za to podziękować już przy poście o słuchaniu bajek, ale jakoś mój komentarz nie chciał się opublikować. Wykorzystuje Twoje pomysły dopasowując je do materiału gimnazjalnego i działa. Przyznaje, że dopiero od tego roku stosuję pedagogikę Montessori , dlatego sama jeszcze muszę się wiele nauczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, nawet nie wiesz jak mnie ucieszył Twój komentarz! Dziękuję za motywację do dalszego prowadzenia bloga;-)

      Usuń
  2. Kochana no cudnie!!!
    dzięki, że piszesz:*
    pozdrawiam wszystkich:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Pati i "odpozdrawiam" ;-)

      Usuń
  3. Gratulacje dla Mikołaja, brawo! :))
    Powiedz Magda proszę, bo nie wiem czy pisałaś o tym wczesniej i przegapiłam czy nie - ciekawi mnie dlaczego piszecie drukowanymi a nie pisanymi literami? Zbieram się właśnie do napisania o naszym pisaniu i mam różne w związk z tym przemyślenia... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, w skrócie: piszemy wielkimi literami bo takie są założenia metody J. Cieszyńskiej.
      Wciąż daję Mikołajowi do czytania wielkie litery (choć sam czyta już nieźle normalny druk) bo percepcja takich liter jest łatwiejsza i czekam aż nabierze większej płynności w czytaniu. Teraz Mikołaj pisząc uczy się analizy i syntezy literowej wyrazów i nie chcę mu dodatkowo utrudniać wprowadzaniem liter w nowych kształtach (izolujemy trudności;-))
      mam nadzieję, że trochę wyjaśniłam
      i czekam na Twój post o pisaniu ;-)

      Usuń
    2. Dzięki Magda :) Dodatkowo to dla mnie ciekawe, bo moja teściowa w bardzo dawnych czasach i w całkiem innym kraju, mając jedno z dzieci bardzo dyslektyczne (nikt o dysleksji nie mówił wtedy, dzieciak po prostu kompletnie nie mógł nauczyć się liter...) sama wymyśliła, że nauczy go drukowanych. Bo, jak dziś mówi, przecież te wszystkie okrągłe brzuszki po różnych stronach "laseczek" pisanych liter wyglądają tak samo ;) Uratowała dzieciaka... :)

      Usuń
  4. Podbijam pytanie Ani!:) Ciekawi mnie to od dawna...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy udało mi się zaspokoić Twoją ciekawość? (patrz pod pytaniem Ani;-))

      Usuń
    2. tak:) jak zawsze!
      To co piszesz zgadza się z moją obserwacją mojego dziecka. Widzę, że zdecydowanie woli pisać drukowanymi literami (mimo, że czyta płynnie obojętnie jaki druk), a ma okropną fazę na pisanie, dziś napisał... książkę! całkiem ciekawa, o kościach kaczododów:) (kaczodody żyły przed dinozaurami i wyginęły, bo.... MIAŁY PROBLEM Z WŁOSAMI!;)) W każdym razie cała ta książka jest napisana literami drukowanymi.
      Czyli, jak zawsze masz RACJĘ! a ja... ćwiczę z nim pisane literki, na wielkie nie zwracając uwagi, choć młody w zły sposób je pisze - zatem postanawiam poprawę:) Dzięki Madziu za kolejną inspirację do działania!:)

      Usuń
    3. sama tego nie wymyśliłam, ale cieszę się, że to prawda ogólna ;-)
      a książkę o kaczododach chętnie bym przeczytała bo zaintrygowało mnie jakiego rodzaju były te problemy z włosami? ;-)))

      Usuń
  5. Witam
    Mam pytanie, .....trochę z innej beczki... u nas ostatnio ćwiczenia konstruowania troche dłuższych wypowiedzi... ale idzie opornie ... może macie jakiś fajne, wypróbowane sposoby????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co dokładnie masz na myśli pisząc "dłuższe wypowiedzi", ale my przeszliśmy przez opisywanie obrazków i historyjek obrazkowych na różnych poziomach mówienia. Był czas, że losowaliśmy zdjęcia (powycinane z gazet) i każdy musiał opisać zdjęcie w trzech zdaniach (odliczaliśmy zdania przy pomocy plastikowych kółeczek). Było opowiadanie obejrzanych bajek (to Mikołaj bardzo chętnie robił bo mieściło się w sferze jego najbliższych zainteresowań;-)) opowiadanie przeczytanych książeczek, opowiadanie tacie co robiliśmy w ciągu dnia, rozmowy telefoniczne z dziadkami, tłumaczenie zasad gry przed jej rozpoczęciem (mam na myśli gry planszowe, karciane a nie komputerowe) oraz zabaw (np. gdy mieliśmy się bawić w ciepło-zimno pytałam "a jak się w to bawi?")
      to tyle przyszło mi do głowy, tak na szybko...

      Usuń
  6. dzięki....najgorzej nam szło właśnie z opowiadaniem historyjek obrazkowych....wczoraj zastowaliśmy opcję z losowaniem obrazków, naprzemiennym opowiadaniem i punktowaniem każdego zdania i poszło suuuuper...

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę spróbować pisanie z pamięci z Emilem, ostatnio też próbuje sam pisać.

    OdpowiedzUsuń