czwartek, 27 czerwca 2013

O tym, jak pieczenie muffinek (przez mamę) stymuluje rozwój niemowląt ;-)

"Mamo, co będzie na deser" - spytał Mikołaj. Ja zdziwiona - właśnie zjedli dwudaniowy obiad i chcą deseru? Po naleśnikach z dżemem? No, ale właściwie... czemu nie, myślę, więc odpowiadam: "zrobię wam muffinki" (jedna z nielicznych rzeczy, którą potrafię upiec w moim gazowym (!) piekarniku). I tak ruszam do boju, gdy nagle słyszę: klap, klap, klap. To małe łapki raczkują w moją stronę i próbują wspiąć się po nogawkach maminych spodni w górę. Co by tu wymyślić, żeby zrobić te muffinki?


Otworzyłam szafkę i wyjęłam metalową miskę, do której wrzuciłam małe zakrętki od słoiczków. W tym czasie Klara wyjmuje z szafki garnek. Siada na podłodze z tym zestawem "zabawek" i spędza tak prawie  godzinę.



Ja zrobiłam muffinki, pozmywałam po obiedzie, ogarnęłam kuchnię a moja córeczka stukała zakrętkami, ogryzała je swoimi dwoma ząbkami i radośnie wrzucała do miski. I niech mi ktoś powie, że siedmiomiesięczne niemowlę potrzebuje zabawek!

19 komentarzy:

  1. Ach, początek posta jak z dobrej powieści ;-)
    A moja córka też najbardziej uwielbiała bawić się zakrętkami, pokrywkami, pudełkami i tasiemkami (z supełkami). ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. O!!
    Cudze dzieci szybko rosną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie przebojem jest szuflada z przykrywkami. Emaliowanymi. Już nawet nie przeszkadza mi dźwięk jaki wydają kiedy małe rączki stukają je o siebie. No dobra , prawie nie przeszkadza ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O ja nie mogę, to ona już taka duża? A niedawno był post, że się właśnie urodziła......hmmmmm, chyba mi czas ucieka przez jakąś dziurę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jej, Twoja coreczka juz siedzi... a dopiero co ''karuzele'' bialo-czarno ogladala z pozycji lezacej:)

    Sa takie momenty z macierzynstwa, ktore tkwia jak obrazki w glowie - Ty mi dzis jeden przypomnialas: jak bardzo sie zachwycilam i ucieszylam, ze moje dziecko wolalo grzechotac woreczkiem z ryzem niz plastikowe ''cudenka'' z FisherPrise. Wtedy wiedzialam ''moja krew'':D
    Widac i Klara Twoja krew:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Skąd ja to znam? A Mała jest już baaardzo Duża!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mufinki dobre na wszystko a nakrętki najlepsze ze wszystkich zabawek ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Te nakrętki to ciągle numer jeden ze wszystkich zabawek - najlepsze jako gryzak, instrument muzyczny i w ogóle element każdej zabawy ;-)

      Usuń
  8. miski, pudełka, przykrywki, nakrętki to najlepsze zabawki ;-)
    u nas też uwielbiane są plastikowe butelki - im większe tym większa radocha ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam:) U nas zakrętki też robią furorę. A w wersji dla starszaka kapsle. Nawet opisałam to na moim nowopowstającym blogu. Tyle z zabaw dzieciństwa mojego starszego synka uciekło mi z pamięci przez niezapisywanie ich, ze teraz postanowiłam się poprawić. Ale to, jak raczkujący szkrab "gonił" turlajace się nakretki po podłodze utkwiło mi w pamięci na dobre. Zapraszam :) zabawyizabawki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za zaproszenie, zajrzę na pewno ;-)

      Usuń
  10. Nie wiem jak to jest możliwe, że dziecko bawiło się samo przez godzinę ???!!!!
    Nasza córka sama bawiła się ok 5-10 min tylko oglądając książeczki do wieku 1,5 roku. Później może ok 0,5 godz do ok 3lat i tak powoli ten czas się wydłużał. Teraz ma 5 lat i potrafi bawić się sama 1-2 godziny, a kiedy słucha audiobooków to kilka godzin ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja do tej pory też myślałam, że to niemożliwe a tu proszę :-)
      Klara gdy jest wyspana, pojedzona i nasycona zabawami z mamą potrafi bawić się sama jeśli ma sensowne zabawki/zajęcie przez dłuższy czas. Warunek jest jeden: mama/tata (lub bracia) w zasięgu wzroku.

      Usuń