sobota, 13 lipca 2013

O dodawaniu (w sumie) słów kilka...


Ćwiczymy dodawanie. Mamy kolorowe perły Montessori, które są wspaniałym materiałem do nauczania początków matematyki. Chciałam, żeby chłopcy opanowali pamięciowo dodawanie przynajmniej w zakresie 10 i uznałam, że jeśli zrobimy odpowiednią liczbę powtórek to w końcu się uda. Okazało się, że ta zasada nie zawsze się sprawdza a już na pewno nie w przypadku dzieci myślących wizualnie. Bowiem mimo wielu powtórek Mikołaj nie był w stanie zapamiętać ile jest 2+2 itp. a Dominik jakimś cudem zdołał. Na szczęście zanim dopadła mnie mega frustracja trafiłam do wkropki, gdzie jest lista linków o VSL. Poczytałam i dowiedziałam się, że to normalne dla dzieci myślących w ten sposób i że być może, Mikołaj nigdy nie nauczy się tych działań na pamięć, ALE to nie oznacza, że będzie miał trudności w matematyce. Dowiedziałam się kolejnej rzeczy o moim dziecku i po raz nie wiem który, zmieniam podejście do naszej nauki. Dalej ćwiczymy dodawanie, ale już  bez presji, na spokojnie. I tylko rośnie moja radość z edukacji domowej - bo powiedzcie, w jakiej szkole mój syn miałby szansę na tak zindywidualizowane podejście, dostosowane do jego stylu uczenia się?

W pudełeczku przykłady z dodawaniem. Należy wyjąć przykład, obliczyć przy pomocy koralików i sprawdzić wynik na odwrocie karteczki. Rozwiązane przykłady wrzucamy do słoiczka. Te przykłady przygotowała autorka bloga Hanna the Minx i razem z innymi fantastycznymi materiałami są dostępne tutaj.

przykłady do obliczeń
liczymy z koralikami...

Dominik szybko wymyślił swój sposób liczenia - nie używa koralików, tylko palców ;-)

...i na palcach

Kolejną zabawę podpowiedziała mi znajoma mama "hołmskulerka". Kartki z rubrykami (ja swoje robiłam ręcznie, co niestety widać, ale chłopcom  nie przeszkadzają te koślawe linie), ołówek, kostka do gry + koraliki dla Mikołaja i palce dla Dominika. Chłopcy to uwielbiają - ten element niespodzianki!

gotowa "gra"

I to co lubię najbardziej - wykorzystanie tego co mamy w domu i pozornie nie nadaje się do nauki. Wyjęłam ukochaną planszówkę Mikołaja i oznajmiłam, że zmieniamy zasady. Kto stanie na oznaczonym polu losuje z woreczka kostkę domina. Musi dodać kropki na kostkach i zapisać to działanie na karteczce. Taka karteczka to punkt. Wygrywa ten, kto ma najwięcej punktów na koniec gry.


Jak Mikołaj się cieszył, gdy losował kolejny przykład do obliczeń ;-) Grunt to motywacja!

18 komentarzy:

  1. Polecam grać w zwykła gry planszowe z dwoma kostkami. Mój synek tak nauczył się dodawać do 12.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to fajny sposób na naukę "przy okazji". My robiliśmy też zabawy z dwoma kostkami, choć nie przy okazji planszówek. Może spróbujemy i w ten sposób... Dziękuję za podpowiedź.

      Usuń
  2. Ja też w porę odkryłam zjawisko VSL... Dobrze, że również Wam to pomogło... Nadal zgłębiam temat i postaram się uzupełniać listę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się przypomniało... Jeśli chodzi o 2+2.... To musisz takie rzeczy przedstawić ciut inaczej... VSL nie lubi powtórzeń, a kolejna zabawa z koralikami to już powtórzenie... Jako rodzice musimy się nieźle nagłowić... Np. w tym przypadku przedstaw mu to tak: mamy auto z napędem na 2 koła... Chcemy wziąć udział we wyścigu terenowym, np. Paryż-Dakar, to musimy je uzupełnić w napęd na następne 2 koła... Narysuj takie auto i policzcie, na ile kół to auto ma napęd... ;) daj znać, jak Wam poszło...

      Usuń
    2. wkropko, ale takie powtórzenia są po prostu bez sensu czy mają jakiś efekt negatywny? Spróbuję może po Twojemu - myślisz, że wtedy uda mu się zapamiętać?

      Usuń
    3. Powtórzenia są dla VSL zwykle nudne. Czy negatywne? Raczej nie. Może tylko stratą czasu... U nas powtórzenia działają tylko jeśli chodzi o piosenki...
      Jeśli widzę, że prezentacja jakiegoś tematu nie powiodła się to zaczynam temat z innej strony...
      Wyobraź sobie, że ktoś Ci o czymś opowiada, chce czegoś nauczyć, a ty w tym momencie masz w głowie dziesiątki innych myśli... Byłabyś się w stanie skupić? I gdy ktoś zaczyna Ci w kółko to samo powtarzać... Ja się wtedy wyłączam... Myśli są szybsze niż otoczenie... Wyobraź sobie, że w szkole byłam b. dobra z matmy.... Trudne zadania to była pestka.... Ale przed maturą brałam korepetycję, bo się wykładałam na najprostszych zadaniach... Korepetytorka mówiła mi wtedy, że nie rozumie, jak mogę sobie na własne życzenie tak utrudniać życie;) podobno bardzo komplikowałam najprostsze działania.... A skomplikowane rozliczałam w głowie zapisując tylko wynik...

      Usuń
    4. Dlatego Montessori nie zwsze u nas funkcjonuje. O ile mlodszy mógłby godzinami robić transfery, to starszy wypróbuje raz, stwierdzi, że umie i już tego nie doskonali. Szuka czegoś nowego... Minus jest taki, że młodszy niektóre zadania wykonuje sprawniej. Za dużo bodźców dookoła... Mam wrażenie, że gdybyśmy robili zadania w neutralnym i minimalistycznym pomieszczeniu, to też by wędrował myślami. Co z tego, że patrzą na kartkę, skoro jej nie widzą... W Niemczech jest takie powiedzenie..."przez te wszystkie drzewa stojące przede mną, nie widzę lasu".
      Żeby sprawdzić, czy Ci myślami dziecko odpływa... Zacznij gadać absurdy... Ja mówię o pingwinach we frakach z krawatem... To ściąga słuchacza na ziemię ;)

      Usuń
  3. Fajne pomysły na najprostsze zadania i początki matematyki są w książeczce "Matematyka ze sznurka i guzika", ostatnio pożyczyłam w bibliotece z ciekawości. Piszę prosty programik z matematyki dla dzieci, jak skończę, to Ci podeślę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedzi! Jako że matematyka to nie jest moja mocna strona, przyda mi się pomoc. Dzięki ;-)

      Usuń
  4. Na chwilę obecną chłopcy u mnie zainteresowani są tylko dominem. Dwa tygodnie temu, młodszy wygrał w loterii i od tej pory codziennie coś z nim robi. Starszy utrwala liczenie i dodawanie. Częste pomyłki nauczyły go że trzeba skreślać jak się liczy a sprawdzać na palcach. Zakres do 12 i dwie kostki to podstawa :) Do końca wakacji mam w planie zrobić koraliki i czerwone belki. Młodszy od września dostał się do przedszkola z metodyką Montessori, więc będzie ciekawie a matematyka jest według Gruszczyk- Kolczyńskiej. Polecam książki tej pani, jestem także po szkoleniu taką metodą wspaniałe, ciekawe, proste rozwiązania. Polecam, a sam kurs nie był drogi a bardzo ciekawy !!! pozdrawiam mamaTAiZ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi fajnie to Wasze przedszkole - będzie miał ciekawie Twój synek.
      Dzięki za podpowiedzi, wciąż szukam sposobu na mojego synka, może uda się coś znaleźć.
      pozdrawiam serdecznie ;-)

      Usuń
  5. Witam, chciałabym zaprosić Was do wzięcia udziału w kilku naszych zabawach.
    W jednej do wygrania są bardzo fajne gadżety z bajki Uniwersytet Potworny (bluzeczka, torba sportowa, przybory), w drugim jest możliwość przetestowania ciekawej gry edukacyjnej dla dzieciaczków, trzeci jest konkursem fotograficznym w którym można wygrać śliczny i mięciutki ręczniczek, poduszeczkę lub apaszkę.
    Nie chciałabym nadużywać Waszej cierpliwości i nie wkleje linków, ale jeśli jesteście zainteresowani, którąś z wyżej wymienionych zabaw to zapraszam na mój profil do bloga "Babylandia". Po boku są banerki konkursowe, więc łatwo trafić na to co Was ciekawi. Jeżeli jednak nie jesteście zainteresowani to z góry chciałabym bardzo przeprosić za tę reklamę...
    Pozdrawiam cieplutko
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej podoba mi się Wasza zabawa z dominem, myślę, że u nas będzie miała wzięcie - jak już wrócimy od Dziadków do domu i naszego domina. U nas dużo było zajęć z kośćmi do gry, bo ciągle wymyślałyśmy jakąś nową zabawę, ale sobie nie zapisywałam i teraz żałuję.
    A czy może wiesz (lub ktokolwiek z komentujących) jak się zabawiać lizakami matematycznymi? Mamy to na liście zakupów dla Hani do 1. klasy, ale jeszcze nie trafiłyśmy na nie w sklepie, wszyscy sprzedawcy strasznie zdziwieni. Znalazłam oczywiście w Internecie i pewnie w końcu kupimy w ten sposób, ale strasznie mnie intryguje, co to jest warte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frajdo, wydaje mi się, że te lizaki to służą dzieciom do pokazywania gdy nauczyciel zada wszystkim pytanie/działanie i cała klasa w tym samym czasie podnosi w górę prawidłową odpowiedź. A czy do czegoś jeszcze, to nie wiem...

      Usuń
    2. Mi się też tak wydaje, ale szukam jeszcze jakiegoś drugiego dna:)

      Usuń
  7. Świetne zabawy matematyczne, ta z kostkami i dominem, muszę wykorzystać w pracy:) Dzieciakom się spodoba:)

    OdpowiedzUsuń