sobota, 20 lipca 2013

Widok o poranku

Od dobrych kilku miesięcy, rano gdy wstaję wita mnie taki oto widok:

chłopcy o poranku

Każdego wieczoru sprawdzam, czy kredki są zatemperowane, papier przygotowany w zasięgu chłopców a rano zastaję ich przy rysowaniu. Tworzą niewiarygodne ilości dzieł: Spiderman, Star Wars i Angry Birds to główna tematyka. Ale zdarza się, że rysują/przerysowuję coś z czytanych przez nas książek.

Dominik rysuje grzyby dla Babci

Od kilku miesięcy toniemy w papierach. Mam problem z pozbywaniem się tych wszystkich rysunków - przecież nie mogę ich tak po prostu wyrzucić! Hmm, przynajmniej nie oficjalnie...
Ale szczerze mówiąc, uwielbiam taki widok i z radością obserwuję jak ewoluują umiejętności moich synków a ich ręce robią się coraz sprawniejsze.

15 komentarzy:

  1. miód na serce zapewne! mój czort też uwielbia ostatnio rysowanie/kolorowanie, ale żeby tak sam z siebie rano się tym zajął to nie wpadł jeszcze na ten pomysł... a co do wyrzucania "dzieł" to dziś dostałam burę od Tomka (i musiałam wyjąć ze śmietnika) -księżniczkę zrobioną z pudełek z miesiąc temu, skończy w śmieciach pewnej nocy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, miód na serce! Jak sobie przypomnę awersję jaką żywił Mikołaj do kredek i wszystkich innych narzędzi pisarskich... teraz podoba mi się o wiele bardziej ;-)
      mój Dominik też potrafi wyciągnąć ze śmieci to co ja wyrzucę, więc już opracowaliśmy z mężem wyrzucanie w tajemnicy ;-)

      Usuń
  2. Dziadkowie uszczęśliwili nas kiedyś tekturową teczka z gumką "Na obrazki Hani". I od tej pory wszystkie dzieła dziecko upycha do kolejnych teczek. Jest ich już dużo. Jeszcze nie wiem, co będzie dalej, ale przynajmniej papiery się nie walają wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było podobnie ;) Potem przeszłam na segregatory. Te najgrubsze. Ale one też nie dają rady ;)

      Usuń
    2. Frajdo, u nas teczka zapełniłaby się w dwa, góra trzy dni! Mikołaj rysuje cały czas (nie tylko rano), a Dominik go w tym naśladuje. Ja myślałam o systemie jakichś pudeł, ale muszę to jeszcze dokładnie przemyśleć...

      Usuń
    3. aeljot, taka spontaniczna twórczość dziecięca jest wspaniała, tylko w małym mieszkaniu nadmiar dzieł nieco problematyczny. Ale mam nadzieję, że uda się to jakoś ogarnąć :-)

      Usuń
  3. U nas też rysunki po różnych szufladach się walają. Chyba jakieś pudełko kupię i postawię na szafę. Jak wyrzucałam jakiś rysunek, to robiłam mu zdjęcie. Może kiedyś zrobię z tego fotoksiążkę ;)
    Pozdrówki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fotoksiążka to fajny pomysł! Chyba zacznę fotografować rysunki chłopaków...

      Usuń
  4. Madziu ten widok to owoc Twojej pracy!!!!
    Zapraszam po wyróżnienie:
    http://asiamipomyslowamama.blogspot.com/2013/07/wyroznienie-to-rozowe.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na razie prace składuje w wielkim pudle. Ale je trochę przebieram najpierw. Na reszcie zapisuję datę i chowam. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja te, które zostawiam też podpisuję datą i imieniem syna, ale większość usuwam z domu po kryjomu ;-)

      Usuń
  6. U nas też po cichu dzieła lądują w makulaturze i już niejeden wyrzut słyszałam, że np. "to był prezent dla ciebie!" Ale ile można łudząco podobnych dźwigów czy koparek trzymać ;) Pomysł ze zdjęciami jest genialny! Zdarzało mi się robić zdjęcia rysunkom, ale nigdy tak oficjalnie, z zamiarem robienia fotoksiążki czy archiwizowania w komputerze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie - ile można? jakoś musimy szukać sposobów na radzenie sobie z twórczością naszych dzieci ;-)

      Usuń
  7. ja tak jak coscik polecam fotografowanie; część można zostawić a część sfotografować i dopiero wyrzucić.

    OdpowiedzUsuń