Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 stycznia 2013

Karty pracy z recyklingu

Jakiś czas temu kupiłam książeczkę, która miała służyć jako pomoc do nauki słownictwa. Wydawała się idealna dla Mikołaja, ale jak się okazało- tylko się wydawała. Oglądanie obrazków i nazywanie ich było dla niego nudne a ja też nie miałam pomysłu jak ożywić tę książeczkę. Przy okazji ostatnich porządków, chciałam ją wreszcie oddać na makulaturę, gdy wpadł mi do głowy pomysł na karty pracy z tymi obrazkami. Wystarczyło wyciąć ilustracje (na pierwszy rzut poszły obrazki związane z zimą), nakleić na kartkę, obok narysować linijki i gotowe! Mikołaj może ćwiczyć pisanie.

Mikołaj podpisuje

 Dla Dominika nakleiłam obrazki i w kółkach (kulach śniegu) napisałam ołówkiem sylaby, po których on pisał.

Dominik podpisuje

 Przygotowałam też karty z postaciami dzieci i napisami, co lubią robić w zimie. Miał to być wzór poprawnej wypowiedzi. Mikołaj przeczytał, wymyślił swoją odpowiedź a następnie "napisał" ją przy pomocy ruchomego alfabetu.

zadanie dla Mikołaja

 Ilustracji w książeczce zostało jeszcze sporo i na pewno je wykorzystamy. A na makulaturę trafią zaledwie strzępy ;-) 
 

czwartek, 1 marca 2012

Domowe przedszkole Dominika - luty

Minął luty. W naszym domowym przedszkolu, ten miesiąc był króciutki. Pracowaliśmy sporo z gotowymi zabawkami i układankami, graliśmy w gry i poznawaliśmy świat poza naszym miejscem zamieszkania. W domu wciąż gotowaliśmy i piekliśmy a w wolnych chwilach:
świętowaliśmy powrót różowej wieży i brązowych schodów ;-) Ku mojej wielkiej radości, Dominik znów pracuje z tymi materiałami. Odmawia wszelkiej pomocy z mojej strony i sam wymyśla co zbudować.

sam wymyślam konstrukcje
kombinuję, kombinuję...
a może wiatrak?

W zajęciach językowych: czytamy powoli sylaby (ale o tym będzie osobno), pracujemy też nad narracją. Układamy historyjki obrazkowe, które Dominik opowiada albo sami wymyślamy niestworzone historie. Wymyślanie, historii przeróżnych to ostatnio jedno z ulubionych zajęć mojego synka. Czego ja się od niego nie dowiedziałam ;-)

W matematyce nie ruszyliśmy do przodu. Dominik nie jest zbytnio zainteresowany liczeniem, tzn. robi proponowane zadania, ale szału nie ma ;-)

Założyliśmy też hodowlę kryształków. Mieliśmy wyhodować kryształki soli i cukru, ale efekt końcowy nie był tak jak marzyłam ;-( Chłopcy byli jednak bardzo zainteresowani i z uwagą sprawdzali postępy. Teraz założyliśmy nową hodowlę - z pewnymi modyfikacjami. Jak uda nam się coś wyhodować, na pewno się pochwalimy ;-)
gdzie te kryształki?

Sporo miejsca poświęciliśmy na zabawy ze szczypcami. Na zdjęciu poniżej jedno z moich ulubionych zadań: sortowanie pomponików szczypcami.

kolorowo ;-)

Poza tym, dużo ruchu na świeżym powietrzu i niekończące się doświadczanie zimy. Na każdym spacerze, zdejmowaliśmy rękawiczki, żeby dotknąć śniegu i poczuć jaki on jest. Udało nam się zaobserwować, jak w przeciągu kilku dni, śnieg zmieniał się z suchego i sypkiego w mokre, zmrożone drobinki. Wspaniała okazja do stymulacji sensorycznej oraz ćwiczeń językowych!
A w marcu - czekamy na wiosnę ;-)

wtorek, 28 lutego 2012

Zimowe prace plastyczne

Moje dzieci uwielbiają malować, rysować, lepić, wycinać i w ogóle tworzyć. Prace plastyczne to stały element naszego życia. Dziś, pokazuję moje ulubione dzieła o tematyce zimowej.
Na zdjęciu poniżej są prace wykonane dwoma technikami. Obrazki na górze i na dole chłopcy rysowali białą kredką świecową a następnie zamalowywali akwarelami. Aby powstały drzewa naklejałam papierową taśmę malarską, a chłopcy znów zamalowywali akwarelami. Bardzo proste - każde dziecko da radę - a jaki śliczny efekt! W zeszłym roku, robiliśmy tą techniką śnieżynki. Niestety nie pamiętam, gdzie wypatrzyłam ten pomysł - jeśli ktoś wie, proszę o namiar, to podlinkuję.

akwarelowe piękności

Po przeczytaniu tego wpisu u Marty zamarzył mi się kolaż. Przygotowałam chłopcom materiały (karton po pizzy, klej, nożyczki i "wszystko białe co znalazłam" w domu;-)) i zaprosiłam do pracy. Dominik większość czasu spędził na cięciu na malutkie kawałeczki rozmaitych sreberek (wieczka od serków i jogurtów) a Mikołaj zamiast pejzażu robił mapę. Technika jednak nie przypadła mu do gustu z prostego powodu: nie znosi dotyku kleju na palcach. Musiałam mu smarować klejem a on przykładał wg swojego uznania. Wydawało mi się, że entuzjazmu zbytniego tym zadaniem nie wzbudziłam, ale gdy widziałam radość z jaką pokazywali tacie swoje dzieła, stwierdziłam, że warto było ;-)

praca Mikołaja

praca Dominika

 Następnym razem zaczniemy tak jak Marta - od podziwiania prawdziwych pejzaży zimowych. Cóż, człowiek uczy się na błędach...

P.S. Po pocięciu na kawałeczki całej góry serkowo-jogurtowych wieczek, Dominik poprosił o plastelinę i wyczarował taką oto "planetę" ;-)

"planeta"

I to jest właśnie to, co nazywam: niczym nie skrępowaną, dziecięcą twórczością ;-)))

czwartek, 2 lutego 2012

Domowe przedszkole Dominika - styczeń

Minął styczeń. Nareszcie. Trudno nazwać go bardzo pracowitym w naszym domowym przedszkolu. Moje zniechęcenie i spowolnienie przyszło w parze z eksplozją samodzielnej zabawy Dominika. Jego niekończąca się ochota by ustawiać autka do wyścigów, spotkała się z milczącą aprobatą i zadowoleniem mamy. I tak nasze domowe przedszkole działało od przypadku do przypadku. Dopiero pod koniec miesiąca zabraliśmy się chętniej do pracy. A co robiliśmy?
(Dominik ma 3 lata i 7 miesięcy)

Oczywiście czytaliśmy sylaby ale spokojnie bez szaleństw. Poza tym Dominik bawił się trochę kartami, które Ewa udostępniła tutaj. Wcześniej był świadkiem pracy Mikołaja z tymi obrazkami, ale teraz sam mógł je dopasowywać. Bardzo ciekawe doświadczenie dla dziecka, że fryzura mamy i mały konik mają taką samą nazwę ;-)
Od czasu do czasu układamy sekwencje - teraz Dominik dokańcza podany wzór. Przygotowałam mu między innymi takie choinkowe sekwencje do układania (choinki wycinałam ze starego papieru do pakowania prezentów). Musimy jednak więcej takich zadań wykonywać, żeby wspomóc proces lateralizacji i ułatwić czytanie.

dokończ układać tak samo

Miałam w planie kontynuować liczenie z Dominikiem w zakresie dziesięciu, ale dostałam od niego prztyczka w nos. Okazuje się, że mój synek nie jest zbytnio zainteresowany liczeniem. Korzystając pomysłu, który dawno temu podpatrzyłam u K z bloga Do dzieci z pasją, zrobiliśmy sobie śnieżynkową matę do liczenia. Oczywiście trochę musiałam pozmieniać w szczegółach, ale zachowaliśmy główny pomysł. Mnie się najbardziej podobają cyfry napisane świecową kredką, które Dominik zamalowywał akwarelami. Chciałam robić matę do szóstki, ale przy czwórce Dominik był już kompletnie znudzony więc odpuściłam. Ale trochę policzyliśmy a małe rączki pracowały dziurkując śnieżynki i naklejając je.

śnieżynkowa mata
Żeby wzbudzić większe zainteresowanie, wyjęłam po kilku dniach brokat i Dominik ozdabiał swoją matę. Zainteresowanie wzbudziłam, tyle że mazianiem brokatowym żelem a nie liczeniem. Kolejna lekcja pokory od mojego dziecka ;-)

Po wizycie na wystawie szopek krakowskich, budowaliśmy podobne szopki z klocków. Poniżej nasze wspólne (moje i Dominika) dzieło.

szopka krakowska

Powróciła nasza różowa wieża i brązowe schody. Po ostatniej niechęci Dominika do pracy z tym materiałem, postanowiłam zrobić przerwę i schować go. Po kilku długich tygodniach, wyjęłam z powrotem i został przywitany z entuzjazmem. W obawie przed zniechęceniem niczego nie proponowałam i pozwoliłam na swobodną pracę z materiałem. Efekt?

mamo, spójrz co ja zrobiłem!

mamo, spójrz teraz taa dam!

tato, chodź zobacz moją budowlę!
Nie muszę chyba pisać jaką radość sprawił mi ten widok. Z jednym tylko nie mogę sobie poradzić - dodawaniem zabawek do tych budowli. Mikołaj zaraz stawia na szczycie żołnierza, wjeżdża autami (Dominik to naśladuje) a kiedy się nie zgadzam strasznie się złości. Jak mam mu wytłumaczyć, dlaczego się na to nie zgadzam? Mamy/Nauczycielki montessori - poradźcie jak Wy sobie radzicie w takich sytuacjach?

Poza tym Dominik z radością eksperymentuje z układaniem wzorów mozaiki, którą Mikołaj dostał od Babci i Dziadziusia. Zauważyłam, że ma problem z linią ukośną (np. ze złożeniem dwóch trójkątów w kwadrat) więc będziemy to ćwiczyć. A na razie wzory wymyśla sobie sam ;-)

wzór własny Dominika

I jeszcze nasze zimowe zabawy z ćwiczeń praktycznych. Przygotowuję je głównie dla Mikołaja, ale zawsze obaj chłopcy z nimi pracują. W tym miesiącu mieliśmy między innymi takie: wrzucanie kryształków lodu (kamyczki akrylowe) do pojemnika na lód, zasypywanie aut lawiną śniegową (waciki) i odśnieżanie ich. Na zdjęciu poniżej jest błąd - miseczka z kamyczkami powinna stać z lewej strony (zawsze ustawiamy wszystko od lewej do prawej tak jak dziecko będzie czytało).

jeden kryształek lodu do jednej gwiazdki
Złomek zasypany śniegiem

Kupiłam sobie ostatnio moździerz. Kupiłam bo był śliczny i za pół ceny (chociaż w zasadzie nie wiem ile normalnie kosztuje takie coś) a potem myślałam do czego by go wykorzystać? I tak wpadłam na pomysł kruszenia lodu, tyle że zamiast lodu używamy kostek cukru. Ktoś ma jeszcze wątpliwości, że to był hit? To wielka rzadkość, że pozwalam dzieciom jeść cukier (właściwie zdarzyło się to pierwszy raz;-)), ale co tam. W końcu kostka cukru dziennie nawet moim dzieciom nie zaszkodzi ;-)

kruszymy cukier i wsypujemy do cukierniczki

A teraz dowód kulinarnych zmagań Dominika. Jako że zima ma wpływ na to co jemy, u nas często pojawiają się domowej roboty kluski, które przygotowuje ze mną mój mały synek. Przestawiam kluski śląskie i "wąże" handmade by Dominik.

kluski śląskie i "wąże"

czwartek, 26 stycznia 2012

Śniegowa chmurka

Miał być mobil. Na prawdziwych gałęziach wycinane z papieru śnieżynki, lameta, kuleczki waty na nitkach... Niestety, wycinanki z papieru przekraczają trochę obecne możliwości manualne moich dzieci. Sama się nieźle namęczyłam przy pierwszych próbach. Do tego wczoraj spadł śnieg i odechciało mi się ganiać po krzakach w poszukiwaniu gałęzi odpowiadającej moim wyobrażeniom. Postanowiłam więc zrobić to, w czym ostatnio jestem coraz lepsza, czyli wykorzystać materiały dostępne w domu. I tak powstała nasza śniegowa chmurka.
Potrzebne materiały to: ciemny materiał na chmurę (u nas stara ciemnogranatowa poszewka), igła i nici, dziurkacz w kształcie śnieżynek oraz taśma (u nas papierowa). Najpierw przewlekłam nitki a potem poprosiłam Mikołaja o dziurkowanie śnieżynek, które naklejaliśmy na nitki. Bardzo prosta i nie brudząca praca. Naszą chmurę umieściliśmy nad łóżkiem Mikołaja i teraz leżąc może sobie oglądać leciutko falujące śnieżynki.
widok z łóżka Mikołaja

Dominikowi zrobiło się żal, że takiej nie ma, więc na jutro zaplanowaliśmy wznowienie śnieżynkowej produkcji ;-)

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Pojemnik sensoryczny śniegowo - lodowy.

Długo czekaliśmy na tegoroczny śnieg. Oj długo. Niektórzy z radością, że tak się spóźnia (ja) inni zawiedzeni jego brakiem (Mikołaj). W końcu się doczekaliśmy i bardzo się cieszymy ;-)
Pierwsze zabawy ze śniegiem w domu odbyliśmy w zeszłym roku. Przynosiliśmy do domu śnieg, sople lodu, doświadczaliśmy, opisywaliśmy, topiliśmy, mroziliśmy itd. Zima była długa i materiału do doświadczania sporo. W tym roku powtórzyliśmy nasze zabawy a także użyliśmy śniegu jako wypełnienia naszego pojemnika sensorycznego. Dodałam trochę lodu w różnych kolorach (przy barwieniu wody kolorową bibułą, pozamrażaliśmy ją w różnych pojemniczkach), łyżki-miarki oraz figurki polarnych zwierzątek i gotowe! Czas na zabawę! Na zdjęciach poniżej: gotowy pojemnik, który dałam chłopcom do zabawy oraz w trakcie zabawy. Eskimos udawał Mrozeldę (zła czarownica z bajki "Rudolf Czerwononosy") a konstrukcja z lodu była ogniskiem.

śniegowo - lodowo
Mrozelda "załatwiona"
Kiedy śnieg już się roztopił a lód nie, a chłopcy bardzo chcieli przyspieszyć proces, dałam im sól. Udało nam się zaobserwować, że sól pomaga w roztapianiu lodu. Potem polewaliśmy wodą: zimną i gorącą, i sprawdzaliśmy efekt. To była najfajniejsza nauka na świecie - wciąż w zabawie, nieświadomi że się uczą a tyle się dowiedzieli! Jak dobrze, że w końcu spadł śnieg ;-)

Gdy śniegu brakowało, też bawiliśmy się w krainę wiecznych lodów, zamieszkaną przez zwierzęta polarne. Zamiast śniegu można używać ryżu, białej fasoli, mąki, kaszy manny. Zamiast lodu folii aluminiowej lub folii do pakowania z bąbelkami, metalowych misek jako gór lodowych. Wypróbowywaliśmy różne możliwości. W tym roku pojawił się nowy pojemnik wypełniony styropianem imitującym kry lodowe. To był wielki hit wśród moich chłopców, kry można było kruszyć, łamać, robić w nich dziury. Minusem takiego pojemnika jest ogromny trud przy sprzątaniu. Kuleczki styropianu się elektryzują, ciężko się je zamiata a w tak dużej ilości zapychają odkurzacz. Następnym razem na taką zabawę zdecyduję się na zewnątrz ;-)
styropianowa kraina wiecznych lodów

Zima dopiero się zaczęła i mamy nadzieję, że jeszcze trochę potrwa, bo w głowie czekają kolejne pomysły na śniegowe doświadczenia. Na razie powtarzamy obieg wody w przyrodzie - zadziwiające, że z pary wodnej powstaje nie tylko deszcz ale i śnieg ;-)))