wtorek, 23 października 2012

Kilka słów o Katechezie Dobrego Pasterza

Każdy, kto zna trochę pedagogikę montessori, słyszał o Katechezie Dobrego Pasterza. Jest to program wychowania religijnego dziecka, przygotowany w trzech grupach wiekowych: 3-6, 6-9 i 9-12. Już Maria Montessori zauważyła, że dzieci mają ogromne potrzeby rozwoju duchowego i rozpoczęła przygotowywanie metody wspomagania tego rozwoju, ale właściwa Katecheza Dobrego Pasterza została opracowana po śmierci Montessori, przez Sofię Cavaletti i Giannę Gobbi. Katecheza powinna stanowić integralną część metody montessori (niezależnie od wyznania - potrzeby duchowe dziecka są bardzo silnie rozwinięte!). W Stanach rozwinęła się nawet protestancka wersja Katechezy zwana Godly Play. W Polsce pod tym względem jest na razie ubogo. Bardzo trudno znaleźć informacje na temat Katechezy, dlatego gdy już mi się to udało, postanowiłam podzielić się kilkoma linkami do źródeł.

Przede wszystkim, każdego zainteresowanego rodzica lub katechetę zapraszam do tej strony. Stronę prowadzi dr Barbara Surma, która Katechezy uczyła się w Rzymie u samej Sofii Cavaletti i jest w tej dziedzinie niekwestionowanym autorytetem. Na stronie można znaleźć informacje na temat Katechezy w Polsce, o nowych książkach i materiałach oraz KURSACH, w których można uczestniczyć. Ja sama wzięłam udział w jednym z kursów (na razie) i jestem zachwycona! Wróciłam do domu z zamiarem zrewolucjonizowania wychowania religijnego moich chłopców ;-) 

A dla tych, którzy są zainteresowani tematem a na kurs nie mogą się wybrać polecam książkę Ja jestem Dobrym Pasterzem.

Na tej stronie można znaleźć artykuły dotyczące Katechezy Dobrego Pasterza.

EDYCJA: Zapomniałam jeszcze o jednym: oprócz książki Ja jestem Dobrym Pasterzem, są jeszcze wydane zeszyty ćwiczeń dla dzieci. Można je znaleźć  tutaj. Link do książki też zmieniłam - żeby wszystko było razem.

20 komentarzy:

  1. Kochana! Napisz koniecznie o Waszej REWOLUCJI! Proszę!!!:) Ja też czuję, że potrzebujemy rewolucji, ale ciągle nie mam dobrego na nią pomysłu:)
    Książkę zamawiam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ważny Temat, a tak mało można znaleźć informacji..dziękuję za ten wpis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram całkowicie. Tyle jest materiałów na zagranicznych blogach, wiele stron i pomocy dla mam a u nas pustka. Więc i ja będę podczytywać i podkradać pomysły :)

      Usuń
  3. dziękuję za ten wpis. Może jak będę w Polsce w grudniu to będzie jakiś kurs w Krakowie - chętnie bym poszła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurs naprawdę owocny - polecam. My póki co palimy tylko świeczki, jako znak obecności Światła- Chrystusa. Chociaż na poczatku nie było łatwo. Chłopcy przyzwyczajeni do gaszenia świeczek na tortach urodzinowych nie mogli się powstrzymać. Ale wytłumaczyłam, że przy zaświeconej świeczce Pan Jezus jest tak blisko nas,że aż nas obejmuje swoimi ramionami, a jak zdmuchną to się troszku oddali...Podziałało...A ponadto-chodzę, szukam, kombinuje jak zrobić resztę materiału...Musi przyjśc ten dzień i ta godzina...
    Czekam na rewolucyjne wpisy.
    Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super pomysł z tym zapalaniem świecy - podkradniemy:*
      PS my poki co jedynie co neidziele jestesmy w Kosciele na Mszy Sw i siadamy z przodu co by chłopcy wszystko widzieli. Mamy mały kameralny polski Kosciółek. Plus czytamy czasem jakies przypowieści z Biblii dla dzieci.

      Usuń
  5. a u nas wychowania religijnego ani za grosz... ale z książki skorzystaliśmy oswajając temat śmierci (i nie tylko) tak, aby przed zaduszkami w dyniowo-wampirzy klimat nie popaść ;) zamiast tego oglądamy nasionka i dedukujemy, czym to umieranie tak naprawdę jest (wszystko zgodnie ze wskazówkami z książki) ;) mogę tylko powiedzieć, że dział :D i że trzymam kciuki za Waszą rewolucję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. P.S. a ze swojej perspektywy zeszytów ćwiczeń wcale nie polecam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale czemu? bo ja jeszcze z nich nie skorzystałam - dopiero mam zamiar je kupić w przyszłym tygodniu

      Usuń
    2. Magda, ja ćwiczenia przejrzałam kilkukrotnie podczas konferencji, gdzie były wystawione (i wówczas jeszcze nie znałam książki), ale moje wrażenie z nich jest takie, że to "książeczki-zapychacze"; dobre do samodzielnej pracy, np. kolorowania i możliwe do wykorzystania, jako szeroko rozumiane karty pracy... w mojej ocenie można po nie sięgnąć, jak już trzeba i brak pomysłu na inną aktywność

      po lekturze książki i po wprowadzeniu kilku prezentacji z niej miałam szansę się przekonać, że działanie "przez ręce" i "rękoma" na konkrecie pomieszanym z abstrakcją daje lepsze efekty niż się spodziewałam, więc zdecydowanie idę w kierunku: konkret w prezentacji, rozmowa i wnioskowanie

      kolejna rzecz, która mnie do ćwiczeń dystansuje, to co dostałam na warsztatach z katechezy w porównaniu z tym co znalazłam w ćwiczeniach; a żeby było konkretniej: prowadząca podczas warsztatów mówiła przykładowo o tym, jak wprowadzać dziecko w drogę krzyżową, jak o niej mówić, na co zwracać uwagę etc. Na bazie tego mówiła także o swobodnej twórczości dzieci oddającej koncept poszczególnych stacji (tak, jak je maluchy rozumieją) i w tym obszarze przytoczyła kilka wzruszających historii (co dzieci namalowały, jak to tłumaczyły itp.); w opozycji do tego ćwiczenia dają gotowe kolorowanki - i znowu, jak dla mnie: dobre, jako zapychacz, ale z pewnością odcinające od empatycznego widzenia świata i zrozumienia/interpretowania jego mechanizmów

      Usuń
    3. Dzięki za obszerną odpowiedź. W zasadzie zgadzam się co do "działania przez ręce" odkąd poznaję montessori tak staram się uczyć moich chłopców. Myślałam, że ćwiczenia mogą być dobrym rozwiązaniem dla rodziców, którzy nie byli na kursie i nie mają wszystkich potrzebnych materiałów. Jak będę miała własne zdanie napiszę ;-)

      Usuń
  7. Bardzo dziekuje za te informacje, bo do tej pory nie znalazlam dobrego przewodnika dla rodzicow ani religijnej ksiazki dla dzieci, ktora by mi i dzieciom sie spodobala. Jedynie ''Moja Mala Biblia'' wydana w Sandomierzu nam sie podoba (rowniez ze wzgledu na piekne ilustracje), dzieci z przodu w kosciele sadzamy, ale roznie z ta uwaga bywa i do tej pory glownie moje ''gledzenie'' edukuje dzieci - na ogol swoje rozmowy opieram na opowiadanaich ks. Malinskiego - na ogol je modyfikuje i z glowy opowiadam, ale ciagl mi pomocy brakuje. wiec z checia z Twojej podpowiedzi skorzystam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziewczyny, dziękuję za Wasze komentarze!
    Słowem wyjaśnienia: nie chcę Was rozczarować, ale chyba nieprędko zabiorę się za opisywanie wychowania religijnego. Nie chciałabym nikogo wprowadzać w błąd ewentualnymipomyłkami a że już niebawem nasza rodzina się powiększy, będę miała czas tylko na szybkie wpisy (jeśli w ogóle).
    Ale książkę polecam z czystym sumieniem - dokładnie jest w niej opisane w jaki sposób można dzieciom tłumaczyć różne rzeczy np. co się dzieje w czasie mszy św.

    pozdrawiam Was bardzo serdecznie ;-)
    magda(c)

    OdpowiedzUsuń
  9. może ktoś wkleić kilka fotek z zeszytu ćwiczeń?po ile mają stron?
    PS jestem mamą która mieszka w uk moje chłopaki za rok zaczną szkołe nie będzie ona katolicką więc chcę kupić tę książkę i zastanawiam się nad zeszytem ćwiczeń
    z góry dzięki za odp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pati, ja jeszcze nie mam ćwiczeń więc nie mogę

      Usuń
    2. aaa myślałam, że już się zdecydowałaś i kupiłaś może. Ja chyba kupię. Będę w grudniu w PL to odebrałabym je i zabrała ze soba do uk.
      Póki co czytam książkę wychowanie religijne małego dziecka

      Usuń
  10. zamówiłam książkę i wszystkie 4 zeszyty ćwiczeń. Już nie mogę się doczekać aż je odbiorę jak będę w grudniu w Polsce. Dam znać jak się u nas sprawdzą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, czekam na Twoją opinię ;-)

      Usuń
  11. Magdo, napisałaś, że "Katecheza powinna stanowić integralną część metody montessori" i to niezależnie od wyznania. Czy sądzisz, że któreś części wspomnianej książki byłyby wskazane dla dzieci w rodzinach, w których nie chodzi się do kościoła? Osobiście nie interesuje mnie tłumaczenie obrządku kościelnego Gabisiowi, ponieważ nie jesteśmy religijni, więc nie widzę powodu, aby ieszać mu w głowie. Napewno jednak temat religii prędzej czy później będzie na wokandzie, więc zastanawiam się, jak toto ugryźć, w zgodzie z naszymi świeckimi przekonaniami... Masz na to pomysł? ;-)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Moni

    OdpowiedzUsuń
  12. Moni,
    nie wiem czy potrafię Ci pomóc. Ja patrzę na to z punktu widzenia osoby wierzącej i nie wiem jak umożliwić dziecku realizację jego potrzeb duchowych w wersji laickiej. A to, że dziecko takie potrzeby ma zauważyła sama Maria Montessori. Wiem jednak, że są przedszkola gdzie katechezy Dobrego Pasterza nie ma. Wiem też, że są rodzice ateiści, którzy posyłają dziecko na Katechezę bo ono tego chce. Tak więc sami musicie odnaleźć Wasz sposób ;-)
    ja też pozdrawiam ;-)
    magda(c)

    OdpowiedzUsuń