czwartek, 28 lipca 2011

zabawa tematyczna - fryzjer

Dawno nic nie było o zabawie tematycznej, a w naszym przypadku jest ona przecież obowiązkowa. Dziś o zabawie we fryzjera. Kilka miesięcy temu znalazłam na fantastycznym blogu Two little seeds pomysły na scenerie do zabaw tematycznych. Ale nie chodzi tylko o zgromadzenie potrzebnych zabawek i rekwizytów, tylko o twórcze podejście do przedmiotów jakie mamy w domu, a które mogłyby "udawać", że są czymś innym. Ja zachwyciłam się suszarką do włosów i użyciem noża, który miał udawać nożyczki oraz butelką z mleka jako szamponem. Tyle pola dla wyobraźni! Autorka bloga uczy swoich synów łącząc metodę Montessori z metodę Steinera. O ich zabawach we fryzjera można poczytać  tutaj. Kto nie zna tego bloga - zachęcam do odwiedzin, naprawdę dużo fajnych pomysłów. A teraz nasza wersja zabawy we fryzjera.
Zaczęliśmy od przygotowania otoczenia: chłopcy myli lustro, krzesełko, rozkładali rekwizyty. Zrobiłam im suszarkę z papieru i dodałam pudełko po perfumach jako maszynkę do strzyżenia. Poza tym standardowe wyposażenie salonu fryzjerskiego: szampon/farba do włosów, szczotka, grzebień i nożyczki (wypożyczone z zestawu lekarskiego). Do tego ręcznik jako peleryna i spinacz do spinania jej. Zabawę czas zacząć!

mycie lustra


krzesło też musi być czyste

Dominik suszy bratu głowę

Fryzjer Mikołaj czesze...

...i strzyże maszynką

Tygrysek potrzebuje strzyżenia









Mikołaj trzyma "synka" na kolanach

Przez chwilę zabawa była przednia, obaj chłopcy bardzo zaangażowani zarówno w bycie fryzjerem, jak i klientem, ale jak było do przewidzenia, Mikołajowi zapał szybko minął. Dominik bawił się nieprzerwanie przez godzinę (!), czesząc maskotki i mamę na zmianę a Mikołaj pojawiał się na krótkie chwile, by potem znów zniknąć i zająć się tym co najbardziej go interesuje: oglądaniem książek o dinozaurach ;-)
I jeszcze uwaga dla rodziców dzieci ze spektrum autyzmu. Takie przedmioty udające to czym nie są naprawdę to wspaniałe zabawki dla większości dzieci, ale naszym mogą utrudnić rozumienie świata. Zwłaszcza na początku terapii, warto dawać dziecku zabawki, które wyglądają jak prawdziwe przedmioty, dopiero gdy jesteśmy pewni, że nasze dziecko nie ma problemów z udawaniem można wprowadzać takie abstrakcje. Terapia zabawy, wbrew pozorom wcale nie jest łatwa, ale jaka to radość, gdy w końcu widzimy efekty!

6 komentarzy:

  1. Muszę urządzić salon fryzjerski i u nas...będzie to miła odmiana. Może gabinet lekarski i sklep przestaną się cieszyć takim powodzeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zo często wykorzystuje przedmioty codziennego użytku do zabawy, i oczywiście zawsze one są "czymś innym". Kiedy ja ostatni raz tak się bawiłam? Pamiętam, że w dzieciństwie dezodorant był mikrofonem i nie byłam w tym orginalna .

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, mi też już się znudziło kupowanie i sprzedawanie...

    he he, Monika ja używałam skakanki. Wtedy można było zawinięty kabel trzymać w dłoni, jak piosenkarki w telewizji... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podejrzewam, że moje dzieci podczas zabawy w fryzjera wpadłyby na pomysł użycia prawdziwych nożyczek do prawdziwych włosów:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej! Z radością informuję, że nominowałam Cię do nagrody :)
    http://bawimy-sie.blogspot.com/2011/07/po-wakacyjnej-przerwie.html
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. nominowałam również :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń