sobota, 3 listopada 2012

Nauka pisania

Jak nauczyć pisać dziecko, które nie chce pisać? Jak nauczyć pisać dziecko, które z powodu obniżonego napięcia mięśniowego ma bardzo słabą sprawność motoryczną? Jak nauczyć pisać dziecko, kiedy uczy się je czytać metodą sylabową a pisać metodą montessori? Odpowiedzi na te pytania szukałam długo. Bardzo długo. Mam nadzieję, że znalazłam rozwiązanie tych zagadek a przynajmniej znalazłam sposób na moich chłopców.
Najtrudniejsze było dla mnie pogodzenie metody Cieszyńskiej z metodą Montessori. W metodzie sylabowej, najpierw uczymy dziecko czytać, potem pisać ze względu na to, że nie uczymy dziecka pojedynczych liter. Oczywiście można uczyć pisania całych sylab, ale wtedy dobrze, żeby dziecko chciało pisać. Moje nie chciały. A ja martwiłam się, że minie im okres wrażliwości na pisanie, który wg Marii Montessori pojawia się około czwartego roku życia. Na szczęście moje zmartwienia okazały się niepotrzebne i dziś obaj chłopcy chcą uczyć się pisać.
Zaczęliśmy od wzmacniania napięcia mięśniowego. Mamy za sobą szereg różnych ćwiczeń, które fizjoterapeuci zlecali nam do domu. Hipoterapię (Mikołaj) i pływanie (obaj). Mnóstwo (!) ćwiczeń praktycznego życia. Wycinanie, lepienie, rysowanie, malowanie i co tylko mogłam wymyślić lub  podpatrzeć na innych blogach. I wreszcie to, co wg mnie zadziałało: jazda na rowerze na dwóch kółkach! Gdy chłopcy opanowali tę umiejętność i codziennie ją doskonalili na coraz dłuższych wycieczkach rowerowych, zaobserwowałam niesamowitą zmianę w działaniu ich rąk. Zaczęła się wielka miłość do rysowania, która przerodziła się w miłość do pisania. Hura!

Pozostało mi tylko pogodzić wskazówki, dwóch mądrych kobiet i można zacząć naukę pisania (nawiasem pisząc: zupełnie wbrew zaleceniom podstawy programowej).

W przypadku Mikołaja sprawa była dosyć prosta: on potrafi czytać i teraz można mu bez problemu wprowadzać nazwy liter. A ponieważ jest już w zerówce uczę go równocześnie: literowania i pisania na kartce. Korzystamy z naszego ruchomego alfabetu: na początku układał wyrazy, teraz krótkie zdania.
 
nauka literowania z ruchomym alfabetem

A żeby ćwiczył technikę pisania... wymyślam coraz to inne zabawy. Jedną z zabaw było na przykład pisanie malutkim kawałkiem mokrej gąbeczki po napisanych przeze mnie słowach na tablicy. Pomysł pochodzi stąd.

piszę czy zmazuję?
Oczywiście, teraz wykorzystuję nasze różne zajęcia, żeby ćwiczyć pisanie. Mikołaj podpisuje kontynenty gdy uczymy się geografii albo wpisuje nazwy brył geometrycznych gdy z nimi pracuje. Każda okazja jest dobra, żeby coś napisać. Dla niego największym wyzwaniem jest utrzymanie prawidłowego kierunku pisania liter - niestety skrzyżowana lateralizacja robi swoje i Mikołaj konsekwentnie pisze "i" od dołu, "o" zgodnie z ruchem wskazówek zegara itd. Dlatego potrzebuje wielu powtórek!

Ostatnio stworzyłam dla niego szybką grę. Na planszy były pola pomarańczowe i zielone. Kto stanął na zielonym polu musiał wylosować z woreczka przedmiot i zapisać jego nazwę w  kolorowej soli. Gra tak się Mikołajowi spodobała, że oszukiwał, żeby stanąć na zielonym polu! (sprawdzał czy widzę, że oszukuje - czyli z teorią umysłu nie jest źle;-)) W kolejnych wersjach graliśmy zapisując wyrazy w liniach na karteczkach - nadal mu się podobało.  Ważne tylko, żeby wygrywał ;-)

   
plansza do gry i woreczek z przedmiotami do losowania 
pisanie w kolorowej soli

W przypadku Dominika pisanie samych liter odpada. Odpada też pisanie większości wyrazów, bo on nie potrafi jeszcze czytać i nie zna wszystkich sylab. Coś jednak dało się zrobić ;-) Zaczęłam od przygotowania dla niego szorstkiego imienia. Na kawałek płyty HDF nakleiłam samoprzylepną folię niebieską (ulubiony kolor Dominika) a na tym wycięte z papieru ściernego jego imię. To był początek jego pisania - umiejętność podpisania się zadziałała motywująco do dalszej nauki i zdecydowanie poprawiła mu samoocenę!
szorstkie imię

Dominik w czasie pracy

Po  tych zabawach, Dominik odkrył na nowo nasze szorstkie samogłoski, co skłoniło mnie do realizacji mojego dawnego pomysłu na produkcję szorstkich sylab. Odkładałam ten pomysł wiedząc jak czasochłonne to będzie zajęcie, ale uznałam, że teraz będzie to warte zachodu. Nie pomyliłam się!

praca z szorstkimi sylabami
Zrobiłam pełny zestaw sylab ze spółgłoskami P i M, czyli po sześć sylab. Chciałam robić pojedyncze sylaby przy kolejnych spółgłoskach, ale na razie jest to dla mnie nieosiągalne czasowo. W zamian pokazuję Dominikowi jak się pisze inne sylaby i on je naśladuje.
Wykorzystaliśmy też szorstkie sylaby aby zagrać w grę, w którą grał Mikołaj. Powiedziałam Dominikowi, że tamta wersja jest dla siedmiolatków a ta dla czteroipółlatków. Przyjął to do wiadomości więc graliśmy i pisaliśmy ;-)

szorstkie sylaby i pisanie na kartce

Kolejny pomysł to kopiowanie przy pomocy kalki. Na kartonikach piszę wyrazy lub sylaby a Dominik pisze po śladzie na kalce. Ostatnio jego sprawność manualna tak się poprawiła, że potrafi to robić zadziwiająco równo! I co najważniejsze: cieszy go to!

kalkowanie

 W czasie pisania Dominika, nigdy nie nazywam pojedyńczych liter! Piszę całą sylabę i wymawiam jej nazwę. Czasem piszemy wyrazy, ale wtedy też dzielimy je na sylaby, lub gdy jest to trudny wyraz wymawiam całą nazwę. W ten sposób staram się łączyć potrzebę pisania mojego synka (i wykorzystując jego fazę wrażliwości na pisanie) i naukę czytania metodą symultaniczno-sekwencyjną. Wielokrotnie pisałam na tym blogu, że uważam tę metodę za najlepszą do nauki czytania małych dzieci oraz dzieci z problemami dyslektycznymi. I jestem przekonana, że gdyby Maria Montessori miała okazję zapoznać się z językiem polskim i metodą prof. Cieszyńskiej, zgodziłaby się ze mną!


24 komentarze:

  1. rewelacja! teoretycznie o większości z tego co piszesz wiem, ale wciąż poszukuję czegoś, co moje Chłopaki kupią ;) Fajnie, że Twoi Chłopcy kupili :D

    powaliły mnie szorstkie sylaby - oczy mi się do nich zaświeciły, a później wylałam sobie kubeł zimnej wody na głowę, kiedy przeliczyłam plus minus, ile czasu mi to zajmie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zbierałam się rok do szorstkich sylab, faktycznie baaardzo czasochłonne ;-(

      Usuń
  2. moi uwielbiaja "pisać" w soli lub piasku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fajna zabawa - ja sama lubię się tak pobawić ;-)

      Usuń
  3. Ja też zauważyłam ( dawno temu ), że nic tak nie poprawia małej motoryki jak jazda na rowerze. Najlepiej pisanie i rysowanie wychodziło Bartkowi, gdy przesiadł się ze zwykłego roweru na "górala". Ale jak to w życiu bywa, poprawiło się napięcie mięśniowe w rękach, za to źle wpłynęło to na kręgosłup.
    Rekompensujemy to pływaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my do "górala" jeszcze trochę czasu mamy aż Mikołaj podrośnie - na razie cieszę się z efektów pozytywnych ;-)

      Usuń
  4. Dużo fanych pomysłów, dzięki za podpowiedzi :) Nie miałam pojęcia, że jazda na rowerze może poprawić małą motorykę, choć jak teraz o tym myślę - to ma to sens :)
    Magda, mam do Ciebie jeszcze pytania praktyczne - jakiego pudełka używasz do ruchomego alfabetu? Swego czasu szukałam jakiegoś prostego gotowca, w końcu po prostu kupiliśmy alfabet i tyle, ale ciekawość została :)
    Znalazłaś może samoprzylepny papier ścierny? Czy kleisz na piechotę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu,
      pudełko zrobił dla nas Dziadek chłopaków. Ten alfabet nie jest montessoriański,to domowa wersja alfabetu E. Wianeckiej
      http://arson.pl/index.php?products=product&prod_id=49
      A papier ścierny przyklejam butaprenem lub taśmą dwustronną. Nawet nie wiedziałam, że można znaleźć samoprzylepny...

      Usuń
  5. Świetne pomysły ale najfajniejszy z grą która powoduje, że czytanie jest nagrodą ...rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzeczywiście fajnie to wyszło - chłopcy zadowoleni i mama też ;-)

      Usuń
  6. Ja też pracuję z synem (4,5 l.) metodą krakowską. I mam ogromny problem, żeby młody czytał sylaby. Z resztą z samogłoskami też było słabo. Długo to trwało zanim je zapamiętał i pomogło właśnie zrobienie szorstkich samogłosek. Ponieważ czytanie jest dla niego tak trudne też będę robić szorstkie sylaby. Może jak zaangażuje więcej zmysłów to w końcu zacznie zapamiętywać. Mam nadzieję :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pentla, a robicie inne ćwiczenia poza czytaniem (ćw. słuchu fonemowego, analizy i syntezy wzrokowej, sekwencje itd?) czy tylko sylaby? Bo jak mu tak trudno idzie to na pewno jest jakaś przyczyna - wiem coś o tym - moi chłopcy obaj z trudnościami w czytaniu
      życzę powodzenia i wytrwałości!

      Usuń
    2. Robię, robię. stosuję wszystkie ćwiczenia Pani Cieszyńskiej i współpracowników. Mój syn niestety nie lubi książeczek z serii "Kocham czytać" i muszę produkować własne, z jego ulubionymi bohaterami. Co niestety pochłania sporo czasu. Ale wczoraj się zebrałam i zrobiłam szorstkie sylaby z "P" i BINGO! Dzisiaj parę razy paluchami je "pomacał" i od razu widać było lepsze zapamiętanie, na innym materiale już 4 sylaby ładnie czytał. Czyli jest to jakiś sposób na mojego łobuza :-). Ale jak pomyśle, że teraz będę musiała wycinać tak każde przerabine sylaby...........oj, od samego myślenia się zmęczyłam! Spróbuję jeszcze z pisaniem po piasku, może to wystarczy :-)

      Usuń
    3. To w takim razie mogę tylko życzyć cierpliwości ;-)
      I nie przejmuj się: moi chłopcy też nie od razu pokochali książeczki, ale gdy już się to stało, od razu mam mniej pracy!
      powodzenia!

      Usuń
  7. Życzę dużo cierpliwości i wiary w to, że się uda, bo przecież się uda :-)
    Pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pięknie dziękuję
      i "odpozdrawiam" ;-)

      Usuń
  8. Magda PODZIWIAM Cie, skąd Ty masz tyle zapału? Szorstkie sylaby mnie powaliły, tez powinnam takie zrobić

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam, nieustannie podziwiam ;) Jakiej czcionki użyłaś do robienia sylab, czy przyklejałaś litery na zalaminowany grubszy papier?
    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, czcionkę sama pisałam, bo nie znalazłam fajnego gotowca a sylaby naklejałam właśnie na zalminowany papier (taki kolorowy duży arkusz, pocięty na kawałki)
      pozdrawiam ;-)

      Usuń
  10. Czy szorstkie sylaby robiłaś taką samą metoda jak imię Dominika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szorstkie sylaby naklejałam na zalaminowany niebieski karton - zajmują mniej miejsca niż płyta HDF ale są bardziej miękkie

      Usuń