Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycinanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycinanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 września 2012

Nasz pierwszy dzień

Nadszedł ten dzień. Pierwszy dzień szkoły, w naszym przypadku szkoły domowej. Długo rozmyślałam nad tym od czego zaczniemy oficjalną naukę. Niby od dawna uczymy się w domu, ale teraz chciałam podkreślić, że kolejne dni będą się różnić od wakacyjnych. Że oczekiwana przez Mikołaja zerówka istnieje, choć rano nie trzeba pędzić do przedszkola. Ponieważ jednym z moich celów jest utrzymanie (w Dominiku) i rozbudzenie (w Mikołaju) radości z uczenia się, uznałam że pierwszy dzień musi być frajdą. Tak żeby prawem pierwszego połączenia, w głowach moich chłopców, zagościła myśl: szkoła domowa jest fajna! Gdy zadałam sobie pytanie: co najbardziej lubią moje dzieci?, mogłam odpowiedzieć tylko w jeden sposób: lody! I tak powstał temat naszego pierwszego dnia.
Zaczęliśmy od drobnych upominków na nowy rok szkolny. Każdy z chłopców dostał taką paczuszkę:

na miły początek ;-)
W środku były wesołe magnesy, ołówki i długopisy ze spidermanem oraz  cienkopisy. Paczuszki, przewiązane kolorowymi sznurówkami, wzbudziły mnóstwo radości. Dzień zaczął się przyjemnie ;-)
Ustaliliśmy też sobie zasady, jakie od tej pory będą nas obowiązywały i zapisane, podpisane zawisły w widocznym miejscu na ścianie.
Potem zajęliśmy się naszym tematem. Były zadania związane z czytaniem, pisaniem, kolorowaniem, łączeniem sylab, rozwijaniem słownictwa. Wszystko łatwe, lekkie i przyjemne.

przykładowe zadania

Chłopcy mieli za zadanie wykonać pracę plastyczną - wyciąć gałki lodów (kółka narysowane na kolorowym papierze) i przykleić je razem z wafelkiem na kartkę. Cóż... zadanie bardzo im się podobało, ale jak widać potrzebujemy ćwiczeń w wycinaniu kółeczek ;-)

z lewej:praca Dominika, z prawej: Mikołaja

Potem przygotowaliśmy sobie kolorowy lód do malowania. Zabarwioną bibułą wodę, chłopcy przelewali kroplomierzem i strzykawką do pojemników na lód.

trudniejsze niż się wydaje
Po południu, mieli świetną zabawę - choć Mikołaja bardziej niż malowanie, zainteresowało rozmakanie kartki. Przy okazji ta zabawa stanowi świetną stymulację sensoryczną i zajmuje dzieci, pozwalając mamie na gotowanie w ciszy i spokoju ;-)


Przy okazji sprawdzaliśmy jak woda zmienia stany skupienia, co wkomponowało się w nasz cykl naukowy.
Ale i tak największy entuzjazm wzbudziła nasza wyprawa do lodziarni. Chłopcy są na diecie bezmlecznej, więc nieczęsto zdarza im się taka wycieczka. Co za szczęście, że znalazłam lodziarnię, w której sprzedają sorbety! Dzięki temu rok szkolny moich synów mógł zacząć się od przyjemności ;-) Oby tak dalej!

sobota, 11 lutego 2012

Serduszko puka...

W zasadzie walentynki to nie jest główny temat naszych zajęć, ale... Ale te wszystkie serca, które już od kilku tygodni królują na blogach, trochę mnie zainspirowały. Więc pobawiliśmy się niewalentynkowo, ale z sercem jako motywem przewodnim. Oto w wielkim skrócie, nasze zabawy.
Witrażowe serca - na wyciętych ze sztywnej folii sercach, malowaliśmy własne wzory. Teraz pięknie ozdabiają nasze drzwi balkonowe ;-)

serca - witrażyki

Wycinanki - udało mi się w końcu znaleźć coś, co łatwo wyciąć i daje ładny efekt. Na złożonych na pół kartkach, narysowałam połowę serca i pokazałam chłopcom jak wycinać. Bardzo im się podobało! Potem serca kolorowaliśmy kredkami pastelowymi (nie mogłam się oprzeć i też jedno zrobiłam;-)) i przypięliśmy spinaczami do sznureczka. Kolorują nam teraz te zimne, białe dni.

serduszkowe wycinanki

Serce przewlekanka. Tym razem zrobiłam z kartonu (blok techniczny kolorowy) dwustronne serce i dokleiłam do nitki kawałek wykałaczki. Ma to być przygotowanie do szycia. Na zdjęciu efekt pracy Mikołaja.

Gra w wojnę. Te karty przygotowałam jakiś czas temu (użyłam serc bo akurat miałam takie naklejki) i gramy nimi standardowo w wojnę, przy okazji doskonaląc licznie i porównywanie ilości.

karaty do gry w wojnę

A tutaj link do strony z kolorowankami i innymi zadaniami dla dzieci. W dziale połącz kropki, można znaleźć kartę z sercami - my skorzystaliśmy. Miłej zabawy ;-)

piątek, 17 czerwca 2011

To i owo

Od kilku tygodni, ulubioną przekąską Dominika jest gruszka. Nie byłoby w tym nic godnego uwagi, bo moje dzieci uwielbiają owoce, ale... tu nie chodzi o jedzenie. Największą frajdą jest to, że mama podaje obraną gruszkę, pokrojoną w paski, deskę do krojenia, nóż (taki z ząbkami), miseczkę i widelec i cała reszta należy do Dominika. Kroi gruszkę, wrzuca do miseczki (średnio co drugi kawałek ląduje w buzi) a na koniec zajada widelcem. Ach, jak on to lubi!

Dominik i gruszka
 
Kolejną pasją Dominika jest wycinanie. Przygotowuję mu paski na których: naklejam naklejki, przybijam pieczątki, rysuję proste obrazki lub dziurkuję wzorkowanym dziurkaczem i on tnie pomiędzy tym. Na początku, paseczki były wąskie, takie na jedno ciachnięcie. Teraz z kartki A4 położonej poziomo mamy cztery paski. Na tym zdjęciu połączyłam wycinanie z czytaniem - Dominik odcina sylabki.

Odcinanie sylab

 A to zadanie dla Mikołaja. Malutkie pojemniczki po farbkach, które otwierają się w taki sposób jak portmonetki. Zadanie polega na otwarciu pojemnika i schowaniu do środka, kamyczka. To zadanie jest naprawdę trudne - pojemniczki są małe, trzeba siły i precyzji żeby je otworzyć.

otwórz i zamknij

Na razie tyle naszych zabaw - cały czas bawimy się wodą, ale o tym napiszę gdy skończymy. Miłej zabawy dla wszystkich ;-)